Po
powrocie do szkoły Sophie rzuciła się w wir nauki. Rozwiązywała miliony zadań
doczytywała do końca książki, które polecił jej Snape. Nareszcie była w swoim
żywiole. Nie myślała wreszcie o nurtujących ją problemach. Oddała się temu
konkursowi z całego serca. Często też zasypiała nad podręcznikami nie mając
siły na położenie się do łóżka.
Codzienne
wizyty u Nietoperza trochę ją wykańczały, ale patrzenie na doprowadzonego do
granic wytrzymałości Mistrza Eliksirów było bezcenne. Lubiła go denerwować i
sprawdzać na ile jej pozwoli. Zgadzał się na dużo.
Chwilami
rozmawiali nawet na tematy niezwiązane ze szkołą, ale to były tylko takie małe
przerywniki od ciężkiej pracy, którą oboje wykonywali.
Wielkimi krokami nadchodził piątek. Dzień, w którym miało się wszystko wyjaśnić. Czy Sophie dobrze zrobiła zgadzając się na udział w konkursie? Czy była na tyle przygotowana, żeby nie przynieść wstydu Snape’owi i szkole?
Wielkimi krokami nadchodził piątek. Dzień, w którym miało się wszystko wyjaśnić. Czy Sophie dobrze zrobiła zgadzając się na udział w konkursie? Czy była na tyle przygotowana, żeby nie przynieść wstydu Snape’owi i szkole?
Równo o
ósmej rano stawiła się w lochach pod gabinetem Nietoperza. Konkurs odbywał się
we francuskiej szkole Beauxbatons, dlatego konieczny był wcześniejszy wyjazd.
Zapukała pewnie w duże, dębowe drzwi. Po chwili usłyszała głośne „proszę”.
Kiedy weszła do środka uderzyło ją mroźne powietrze. Było zimniej niż zwykle,
ponieważ w komnacie były otwarte prawie wszystkie okna. „Miłośnik świeżego
powietrza” – westchnęła ciężko. Szczelnie otuliła się kołnierzem płaszcza,
ponieważ pod spodem miała tylko cienką bluzkę i galowy, szkolny mundurek.
Mężczyzna
siedział za swoim biurkiem i zawzięcie coś notował. Srebrzysta stalówka szybko
poruszała się po kartce. Ani razu nie spojrzał na dziewczynę. Irytowało ją to,
ponieważ w ostatnim czasie przyzwyczaiła się do tego, że podczas wspólnych
spotkań cała uwaga Severusa spoczywała właśnie na niej. Cicho chrząknęła. Bez
rezultatu.Snape nadal zajęty pisaniem, skupiał wzrok wyłącznie na kartce.
Dziewczyna zdobyła się na odwagę i spoczęła naprzeciwko niego.
– Nie
pozwoliłem ci usiąść – odezwał się, nie przerywając swojej czynności.
– Ale...
– Nie ma
żadnego, ale – spojrzał na nią
chłodno.
– Musi
Pan Profesor to robić? – spytała z
nutką żalu w głosie.
– Nie
rozumiem twojego pytania.
– To, że
pan Profesor ma uczniów w... nosie. Chce Pan pokazać swoją wyższość nad nami –
Sophie niebezpiecznie nachyliła się nad nauczycielem i spojrzała w jego czarne
jak noc tęczówki.
Przeszył
ją dreszcz, kiedy nietoperz zrobił to samo. Chwilę wpatrywali się w swoje oczy.
Mrugnięcie było w tym momencie nie na miejscu. Sophie mocowała się ze swoimi
powiekami dosyć długo, ale nie wytrzymała. Zamknęła oczy. W tej samej sekundzie
poczuła zimną, kościstą dłoń nauczyciela na swojej ciepłej i miękkiej. Chyba na
to czekał. Wpił się w usta dziewczyny. Krukonka, chociaż przestraszona
odwzajemniła czułość.
– Panie
Profesorze dyrektor... – Mark stanął jak wryty, kiedy ich zobaczył.
Oderwali
się od siebie jak oparzeni, ale i tak wyglądało to dwuznacznie.
– Edwards, ty się nigdy nie nauczysz, że trzeba pukać?! Tracisz dwadzieścia punktów i masz zapewniony szlaban do końca miesiąca – Mistrz Eliksirów kipiał ze złości. Sophie, zaczekaj na mnie, zaraz wrócę – rzucił przelotnie spoglądając wrogo na ucznia.
– Czy tobie już w zupełności odbija?! Masz z nim romans, a konkurs to tylko przykrywka do tego? – chłopak zaczął wymachiwać rękami.
– Edwards, ty się nigdy nie nauczysz, że trzeba pukać?! Tracisz dwadzieścia punktów i masz zapewniony szlaban do końca miesiąca – Mistrz Eliksirów kipiał ze złości. Sophie, zaczekaj na mnie, zaraz wrócę – rzucił przelotnie spoglądając wrogo na ucznia.
– Czy tobie już w zupełności odbija?! Masz z nim romans, a konkurs to tylko przykrywka do tego? – chłopak zaczął wymachiwać rękami.
– Uspokój
się. Co w tym dziwnego, że... a z resztą po co ja ci się tłumaczę nie jesteś
moją matką – czarownica nie kryła oburzenia.
– Sophie,
to nie jest facet dla ciebie. On w ogóle do nikogo nie pasuje. Pomyśl jak
zareagują twoi rodzice nawieść, że ich domniemany, przyszły zięć jest od ciebie
ponad dziesięć lat starszy i w dodatku uczy cię w szkole – spojrzał na
dziewczynę z troską.
– Mark, daj sobie spokój. To jest moje życie i sama będę wybierać, co jest dla mnie dobre, a co złe. Snape przy bliższym poznaniu na prawdę nie odstrasza, a przyciąga do siebie człowieka. Jeśli piętnujesz mnie za to, że z nim przebywam i próbuje mu pomóc to możesz z łaski swojej przestać być moim przyjacielem – powiedziała Sophie twardo.
– Mark, daj sobie spokój. To jest moje życie i sama będę wybierać, co jest dla mnie dobre, a co złe. Snape przy bliższym poznaniu na prawdę nie odstrasza, a przyciąga do siebie człowieka. Jeśli piętnujesz mnie za to, że z nim przebywam i próbuje mu pomóc to możesz z łaski swojej przestać być moim przyjacielem – powiedziała Sophie twardo.
Chłopak
spojrzał na przyjaciółkę z dezaprobatą, cicho westchnął i wyszedł bez
pożegnania. Zaraz za nim pojawił się Snape. Jego twarz jak zwykle nie wyrażała
emocji. Spojrzał zimno na Krukonkę tak, że przeszedł ją dreszcz, a przecież
jeszcze przed paroma chwilami tak słodko całował jej usta.
***
Madame
Maxime jak zwykle wyglądała olśniewająco. Długa, połyskująca w promieniach
świec suknia z brązowego jedwabiu idealnie leżała na olbrzymim ciele kobiety.
Na szyi miała zawieszony naszyjnik z rubinów. Takie same kamienie ozdabiały
uszy wielkoluda.
Pomimo,
że Sophie znała dyrektorkę Beauxbatons tylko z opowiadań i „Proroka” to od razu
ją polubiła. Kiedy przyszła się z nimi przywitać dziewczynę dopadł lekki
strach. Przy jej ponad metru siedemdziesięciu i pięciocentymetrowych szpilkach
i trochę wyższym nauczycielu czuła się taka drobniutka przy tej potężnej
kobiecie.
Francuski zamek był niewiele mniejszy od Hogwartu. Gotyckie okna wypełnione kolorowymi szybami czy rzeźbione ściany dodawały uroku średniowiecznej budowli. Czarownica rozglądała się dookoła siebie, podziwiając nowości spotkane na swojej drodze. Wszędzie wraz z nią jak wierny pies chodził Mistrz Eliksirów. Nie odstępował jej na krok jakby bał się, że zniknie za rogiem i już nigdy nie powróci. Nie wiedział, co w niego wstąpiło dzisiejszego ranka. Zapragnął pocałować ją i zrobił to. Nawet zbytnio nie musiał się przed tym bronić. Te przygotowania do konkursu sprawiły, że Sophie stała się bardzo bliską mu osobą. Jej talent i zapał do nauki przypominał mu pewną rudowłosą dziewczynę, która ponad dziesięć lat temu zawróciła mu w głowie. Lily Evans brzmiały mu te dwa słowa w uszach.
Francuski zamek był niewiele mniejszy od Hogwartu. Gotyckie okna wypełnione kolorowymi szybami czy rzeźbione ściany dodawały uroku średniowiecznej budowli. Czarownica rozglądała się dookoła siebie, podziwiając nowości spotkane na swojej drodze. Wszędzie wraz z nią jak wierny pies chodził Mistrz Eliksirów. Nie odstępował jej na krok jakby bał się, że zniknie za rogiem i już nigdy nie powróci. Nie wiedział, co w niego wstąpiło dzisiejszego ranka. Zapragnął pocałować ją i zrobił to. Nawet zbytnio nie musiał się przed tym bronić. Te przygotowania do konkursu sprawiły, że Sophie stała się bardzo bliską mu osobą. Jej talent i zapał do nauki przypominał mu pewną rudowłosą dziewczynę, która ponad dziesięć lat temu zawróciła mu w głowie. Lily Evans brzmiały mu te dwa słowa w uszach.
***
Konkurs
miał się rozpocząć równo o godzinie 12 i trwać trzy zegarowe godziny. Sophie
uzbrojona w pióro i miała taką nadzieję, że jeszcze w dość sporą dawkę wiedzy
ruszyła w stronę czegoś, co przypominało hogwarcką Wielką Salę. Przed aulą
czekał na nią Mistrz Eliksirów.
– Jak się
czujesz? Boisz się – zapytał tak żeby nie wyglądało, że się martwi o
samopoczucie dziewczyny.
– Może
trochę. Jestem na czymś takim pierwszy raz. Pewnie zaraz się okaże, że uczyłam
się nie tego, co potrzeba i cała pańska praca pójdzie na marne – Krukonka
ciężko westchnęła.
– Sophie,
daj spokój. Ty też włożyłaś dużo serca w ten konkurs. Głowa do góry poradzisz
sobie – Mistrz Eliksirów zdobył się na lekki uśmiech.
– Sophie, czy to naprawdę ty? – dziewczyna usłyszała nagle swoje imię.
– Sophie, czy to naprawdę ty? – dziewczyna usłyszała nagle swoje imię.
– Charlie
– rzuciła się na szyję chłopakowi.
– Co ty
tutaj robisz? O ile dobrze pamiętam uczyłaś się w domu – jego zielone tęczówki
patrzyły na nią ze zdziwieniem.
–
Wystąpiły takie małe komplikacje w moim życiu, że znowu mieszkam w Londynie, a
właściwie w Hogwarcie. A to jest mój nauczyciel – wskazała na oddalającego się
Snape.
– To coś Cię uczy? – spojrzał z kontestacją na nauczyciela.
– To coś Cię uczy? – spojrzał z kontestacją na nauczyciela.
–
Przestań! – prawie krzyknęła na niego. – Ty też bierzesz udział w konkursie?!
–
Oczywiście – pokazał rząd białych zębów. – Nie wygrasz ze mną – uśmiechnął się
łobuzersko, po czym zaprosił koleżankę do środka.
Dziesięć
rzędów ławek stało równo w pomieszczeniu. Sophie po dość długim poszukiwaniu
swojego miejsca spoczęła wreszcie na końcu sali. Zaraz potem nadleciały małe
elfy, które każdemu uczestnikowi wręczyły po arkuszu konkursowym. Krukonka ze
strachem patrzyła na ilość zadań, które miała rozwiązać. Liczba dwieście ją
przerastała.
Madame
Maxime udzieliła kilka rad piszącym i duży złoty dzwonek obwieścił rozpoczęcie
konkursu. Zegar dokładnie wybił południe.
Sophie
robiła zadanie za zadaniem. Nie minęła godzina, a arkusz był prawie w całości
rozwiązany. Zadania wielokrotnego wyboru przychodziły czarownicy z łatwością.
Znała odpowiedź naprawie każde pytanie. Kątem oka widziała jak Charlie też
mocuje się z konkursem. Chciała mu zrobić na złość i wyjść wcześniej, ale w tej
samej chwili chłopak poniósł się i podszedł do wielkiego biurka, przy którym
siedziała komisja konkursowa. Po chwili wyszedł. Dziewczyna dokończyła swój
arkusz i również opuściła pomieszczenie po uprzednim oddaniu pracy. Dopiero,
gdy wyszła na korytarz odetchnęła z ulgą. Emocje wreszcie opadły. Oparła się o
chłodną kamienną ścianę i głęboko oddychała jak po maratonie w piekącym słońcu.
Nagle poczuła czyjąś dłoń na swoim ramieniu. Powoli otworzyła oczy. Stał przy
niej. On. Severus Snape. Szkolny postrach i Nietoperz w jednym.
– Jak ci
poszło? – zapytał z zainteresowaniem.
–
Zrobiłam wszystko, ale nie do końca jestem pewna tego, co tam napisałam –
westchnęła ciężko.
– Zresztą
jak zwykle – uśmiechnął się ironicznie. W twoich wypracowaniach też często
odnajduję takie rzeczy, ale w wielu przypadkach jest to trafione w dziesiątkę.
Idziemy? – zaproponował nauczyciel.
– Ale
gdzie? Musimy poczekać na wyniki – broniła się przed opuszczeniem budynku.
– No właśnie i dlatego muszę cię stąd zabrać, bo inaczej zemdlejesz z niepewności. Chodź! – złapał ją za rękę.
– No właśnie i dlatego muszę cię stąd zabrać, bo inaczej zemdlejesz z niepewności. Chodź! – złapał ją za rękę.
Teleportowali
się do małej przytulnej restauracji. W pomieszczeniu panował półmrok. Być może,
dlatego, że za oknem mżyło, a niebo przysłonięte szarymi chmurami nie
przepuszczało żadnej wiązki słonecznego światła. Zaraz przy wejściu podeszła do
nich blond włosa kelnerka.
– W czym
mogę pomóc? – powiedziała po francusku.
Snape
stał lekko zszokowany, kiedy Sophie rozpoczęła z nią rozmowę. Dziewczyna
płynnie mówiła w języku żabojadów. Usiedli w cichym kątku na końcu lokalu.
– Panie
Profesorze czy coś się stało? – zapytała niepewnie, kiedy kelnerka odeszła wraz
z zamówieniem.
– Skądże.
Po prostu bardzo dobrze mówisz po francusku.
– Po
części znam ten język, ponieważ mama się tu wychowała. Ja też przez kilka lat
tu mieszkałam i zdążyłam załapać podstawy – uśmiechnęła się. A właściwie, po co
mnie tu Pan Profesor zabrał? – spojrzała na Nietoperza podejrzliwie.
–
Stwierdziłem, że może jesteś głodna.
– Dobrze
Pan Profesor pomyślał. Strasznie burczy mi w brzuchu – zarumieniła się.
– Proszę to dla Pani, a to dla Pana – kelnerka postawiła przed nimi dwa talerze z regionalną potrawą. Czy podać jeszcze wino?
– Proszę to dla Pani, a to dla Pana – kelnerka postawiła przed nimi dwa talerze z regionalną potrawą. Czy podać jeszcze wino?
– Nie,
dziękujemy wystarczy woda.
– Czego
jeszcze chciała? Pytała czy jesteśmy razem? – Severus dopytywał się.
– Nie. Zapytała się czy podać nam jeszcze wino, ale odmówiłam. Profesor nie może pić z uczennicą – dziewczyna zaczęła się przeraźliwie śmiać.
– Nie. Zapytała się czy podać nam jeszcze wino, ale odmówiłam. Profesor nie może pić z uczennicą – dziewczyna zaczęła się przeraźliwie śmiać.
– Z czego
się śmiejesz?
–
Nieważne. Może zacznijmy jeść? – zaproponowała i włożyła do buzi kawałek
czegoś, co przypominało naleśnik.
Severus,
co chwila patrzył się na jedzącą z apetytem uczennicę. Obserwował ją. Jej usta,
oczy, lekko falowane włosy. Ona jedna obdarzyła go sympatią płynącą prosto z
serca. Spróbowała zrozumieć jego postępowanie i charakter.
– Nie
smakuje, Panu? – z zamyślenia wyrwało go pytanie dziewczyny.
– Pyszne
– po raz kolejny uśmiechnął się.
*
Wyniki
konkursu ogłoszono trochę po czasie. Sophie nie mogła uwierzyć, że była
najlepsza. Zaraz za nią uplasował się Charlie. Kiedy tylko wyszła z auli, w
której pisała konkurs od razu rzuciła się na szyje swojemu nauczycielowi i
wyszeptała do ucha: „dziękuję”.
***
Po
przybyciu do Londynu Krukonka od razu chciała się pochwalić swoimi
osiągnięciami. Chociaż Severus odradzał jej wizytę u ojca w Ministerstwie
czarownica uparła się, że go odwiedzi. Teleportowali się wprost do holu. Sophie
bez trudu odnalazła gabinet Roberta. Jego sekretarki nie było w pobliżu,
dlatego tylko delikatnie zapukała do drzwi i od razu weszła. To, co zobaczyła w
środku przeraziło ją. Jej ojciec i Tom stali naprzeciw siebie z wyciągniętymi
różdżkami. Serce stanęło jej pod gardłem. Nie patrzyła, jakie konsekwencje
będzie mieć jej zachowanie. Rzuciła się by ratować ojca i w tym momencie... z
którejś różdżki błysnęło zielone światło Avady.
*
Wiem, wiem
już nie żyję, ale nie ma to jak niespodziewane przez wszystkich zakończenie:D I
teraz wszyscy się będą zastanawiać czy Sophie przeżyje czy nie i o to właśnie
mi chodziło^^ Tylko, że o tym napisze w kolejnej notce za jakiś tydzień. A to
wszystko przez ZMIERZCH:D
Dedykacja
dla Annie za to, że poleciła mi sagę o wampirach:*
WoW xD Ale ja wiem, że ona przeżyje!! :) Inaczej być nie może, chyba:) W końcu się pocałowali, jak miło:D A "Zmierzch" jest super!! :):):)
OdpowiedzUsuń~Annie
Nie wiem co Ci zrobię za takie zakończenie, ale to nazywa się torturowaniem czytelnika :) a to jest zabronione ;) {żartuję oczywiście}. Rozdział świetny, w pewnych momentach śmiałam się na głos. Bardzo poprawiłam sobie humor tym odcinkiem. Dzięki.
OdpowiedzUsuńŁadny szablon, czyta się w nim trochę lepiej niż w poprzednim.
Taka mała dygresja: jeśli Sophie widziała atakującego Toma jej ojca, to czy będzie dalej chciała, aby jej matka wiązała się z takim draniem? Pewnie masz już jakiś pomysł, ale dla mnie to niejako ślepa uliczka, tym bardziej, że przepowiednia mówiła, że Sophie będzie z Riddle'm na BARDZO bliskiej stopie znajomości, a po zabiciu Roberta to byłoby niemożliwe, chyba, że dziewczyna oberwie zaklęciem zapomnienia. {Ale się rozpisałam}.
Jestem pod wrażeniem, tysiące słów ciśnie się na język, myśli są chaotyczne {myślę nad tym, co dalej wykombinujesz}. Podsumowując - intrygująco!!!
Serdecznie pozdrawiam
~Merimaat
Jak mogłaś! W takim momencie...nieee no! Rozdział świetny^^ Wiedziałam, że wygra ten konkurs xD
OdpowiedzUsuńAle teraz mam tydzień czekać?..Masakra. Ale jeśli to przez "Zmierzch" to jestem w stanie wybaczyć:)) Boska książka i polecam każdemu x)
No cóż pozdrawiam;* i z niecierpliwością czekam na następną notkę:)
~Dżo
Nie mogę się doczekać nowej notki:) Ja już przeczytałam całą serie Zmierzchu, jest cudowna.(Bell)
OdpowiedzUsuńPozdro
~Bell i Hidney :D
No nie... nie wierzę...
OdpowiedzUsuńjak możesz... przez ciebie nie będę mogła spać
no ale dobra będę żyć!
kochany onet poscalał ci tekst i gdzieś tam brakło ci literki... ale przez to zakończenie to normalnie....
Nie dobra, jak można tak katować czytelników
czekam, czekam, czekam na nexta
a przy okazji zapraszam na nowy rozdział u mnie
~panna Rickman
Twój komentarz na moim blogu mnie zasmucił. Jednak nie uważam tak jak ty. Wiesz... istnieje wiele blogów, czy fan ficków gdzie już po pierwszym rozdziale oni się w sobie zakochują i wchodzą do łóżka. To co ja piszę to jest moje i ja będę decydować o tym kiedy, gdzie i co zrobią. Na tym polega pisanie. Nie jestem jakimś orłem w pisaniu, ale też nie glizdą, która nie potrafi nic napisać. Jeśli nie podoba ci się mój styl pisania, trudno, nie czytaj. Ja przeczytałam wszystkie twoje notki i nie skomentowałam ich, ponieważ w pewnym sensie fajnie piszesz, lecz jak dla mnie to jest bez sensu. Ja jednak nie mam zamiaru robić tego co ty, czyli między innymi poniżać cię i wyśmiewać twoje błędy. Nie jestem taka... Powodzenia w dalszej karierze blogowicza Panno S.
OdpowiedzUsuń~Hermi-ona
Jedyne co mi przychodzi na myśl to : I kill you! xD
OdpowiedzUsuńNie wiem czy wiesz, ale tka się nie robi! Ale ja wiem, że ty nam tego nie zrobisz i Sophie przeżyje. Nie ma innego wyjścia, a poza tym fabuła się tu jeszcze za bardzo nie rozkręciła ;D
czekam na więcej.
~Bóg powieści
Komentarz troszkę poźno, ale nie miałam czasu wcześniej.
OdpowiedzUsuńNo dziwne by było gdyby nie wygrała tego konkursu. Rzuciła się Snapowi na szyję ? A wcześniej ten pocałunek? Oj coż to się porobiło...
No właśnie ciekawa jestem co się stanie z nią. Czy przeżyje? Pisz szybciutko.
Pozdrawiam [sensibility-love]
~Sensibility
Nawet nie wiesz jak mi się paszcza cieszy:D
OdpowiedzUsuńCudowna notka:)
dziękuje za dedykacje , święte słowa co do tej ognistej
normalnie moja ulubiona notka, mam nadzieję, że Sophie szybko wróci do zdrowia i odwdzięczy się Severusowi za jego troskę:P
pozdrawiam gorąco i czekam z niecierpliwością na następną notkę
oby była tak samo genialna jak poprzednie
~panna Rickman
W końcu nowa notka!! No proszę Snape taki opiekuńczy, bo że alkoholik to wiadomo xD Może napiszesz coś jeszcze przed moim wyjazdem:) Super!! xD
OdpowiedzUsuń~Annie
Taaaaaaaak! Notka xd
OdpowiedzUsuńJak zawsze mega^^ tylko szkoda, że krótko:)
Ale alkoholik ze Snape'a...normalnie AA się kłania ;p
Czekam na ciąg dalszy:)
~Dżo
H: Nic dodać nic ująć :) Notka jest świetna.Jak mamy być takie dokładne to czasami zapominałaś spacji po kropce, ale kto patrzy na takie szczegóły ;)
OdpowiedzUsuńB: Mam nadzieję, że ślub się odbędzie. Czekamy na nową notkę:D
~Bell i Hidney
Bardzo ciekawa, a przede wszystkim wzruszająca notka. Sev smutny, Iza nie lepiej, a Tom? Zachowuje się zupełnie niekanonicznie {żarty z Sevem}, ale może to lepiej. Opis odczuć dziewczyny podczas spotkania z babcią był bardzo realistyczny. Nowe umiejętności? Intrygujesz :) Czy Voldemort potraktował Sophie Oblivate? Wątpię czy ona uwierzyłaby, że to jej ojciec chciał zabić Toma.
OdpowiedzUsuńOby wszystkie kolejne notki były pisane pod wpływem takiej weny. :)
Serdecznie pozdrawiam.
~Merimaat
No fajnie, jednak przeżyła ;) Rozdział bardzo ładny, skłaniający do refleksji... Nie wiem jak ty to robisz, ale twoje rozdziały chce się po prostu czytać. Czekam na coś nowego [sensibility-love]
OdpowiedzUsuń~Sensibility
Czyżby wielkie nawrócenie SS? :P No i dobrze z resztą :)
OdpowiedzUsuń~bóg powieści
No, no czyżby Snape ożywił swoją uczennicę?:) Byłoby fajnie bo trochę mi jej brakuje xD Snape jak zwykle niemiły i arogancki - to lubie :D:D:D Dzięki za dedykacje:*
OdpowiedzUsuń~Annie
Dziękuję Ci za dedykację, a przede wszystkim tak miłe słowa. A rozdział? Nie był wcale zły. Już kilku osobom pisałam, że taki mały zastój jest czasem potrzebny i Tobie powiem, a raczej napiszę to samo. Urzekłaś mnie opisami pomieszczeń i odczuć Sophie, gdy przemieszczała się po kolejnych poziomach swojej podświadomości. Pomysł z Avadą na nią to strzał w dziesiątkę. A gdzież podziewa się "opiekuńczy" Tom? Postawa Seva wobec dziewczyny ukazuje wreszcie jego ludzkie oblicze. Co do Marka, to w życiu bym się czegoś takiego nie spodziewała. Sophie zewsząd otaczają adoratorzy {może poza lokajem Toma} :).
OdpowiedzUsuńSerdecznie pozdrawiam.
P.S Po tym rozdziale nasuwa się myśl, że trzeba doceniać to, co się ma, bo nikt nie zna dnia ani godziny...
Danke, liebe Panna S. :*
~Merimaat
Mam mieszane uczucia po tej notce. Rozdział XIX...hmm... Sophie w "innym świecie", nie wiedzieć czemu rozwaliło mnie wzruszenie Severusa. Dziwnie się czuję, w sumie trochę pusto mi po tej notce, nie wiem czemu. Może dlatego, że za szybko się skończyła? Nie mam pojęcia co napisać... chyba tylko tyle, że wcale nie było źle jak to skomentowałaś. No ale każdy autor jest co do siebie krytyczny:)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam gorąco i czekam na następny rozdział.
Mam wrażenie, że szykujesz coś specjalnego, no ale poczekamy, zobaczymy.
~panna Rickman
Świetna historia, naprawdę.^^ Czekam na rozwinięcie akcji i liczę na powiadomienie o nowej notce. Pozdrawiam. =*
OdpowiedzUsuńdarkness-inside-me.blog.onet.pl
~AliBell
.. i jak by tu zacząć? Rozdział ładny, ale rzeczywiście troszkę powiało nudą, nie bierz tego do siebie, bo jak teraz Sevciu zrobił ten eliksirek to już będzie fajnie.
OdpowiedzUsuńNa dzisiaj to już chyba tyle ;D Buziole i pisz dalej :*
~Sensibility
Dziękuję i ja również dodaję do linków. Pozdrawiam. =*
OdpowiedzUsuń~AliBell
Już myślałam, że się obudziła, a tu nic. Mam nadzieję, że ją 'ożywisz', bo bardziej lubię sceny z Sophie, Sevem i Tomem xp
OdpowiedzUsuńRozdział super jak zawsze:)
Czekam na next^^
~Dżo
B: Mam nadzieję, że w następnej notce odzyska przytomność. Dziwne, że Snape pozwolił siedzieć Markowi u niej. Pozdrawiamy :)
OdpowiedzUsuń~Bell i Hidney