poniedziałek, 13 sierpnia 2012

VI

Po tygodniowej przerwie spowodowanej OWUTEMami Sophie wróciła do Hogwartu. Bynajmniej nie tęskniła za murami szkoły, ale chciała udoskonalać swoje umiejętności. Poprosiła nawet nauczycieli o jakieś zadania z testu, aby sprawdzić swoją dotychczasową wiedzę. Była z siebie zadowolona. Wszystkie testy zaliczyła na prawie maksymalną ilość punktów. Zastanawiała się tylko nad przedmiotami, jakie powinna wybrać w przyszłym roku. Od dziecka marzyła jej się praca w szpitalu. Pomoc czarodziejom była tym, czym chciała się zajmować po skończonej nauce panna Thompson, dlatego wstępnie myślało o eliksirach (oj to się Mistrzunio ucieszy), zielarstwie oraz transmutacji.

*
Mrok powoli ogarniał świat. Po niebie wolno przemieszczały się ciężkie, ciemne chmury niosące opady deszczu. Miasteczko pustoszało. Ludzie w pośpiechu przemieszczali się, ponieważ z minuty na minutę padało, co raz mocniej. Tylko jednej osobie nie przeszkadzała ta pogoda. Lucjusz Malfoy dosyć szybkim krokiem szedł w stronę gospody „Pod Świńskim Łbem”. Czarny kaptur całkowicie zakrywał białą jak kartka papieru twarz jedynie spod niego wystawały włosy w kolorze kości słoniowej. Mężczyzna z impetem wszedł do środka. Od samego wejścia uderzył go nieprzyjemny zapach i biegające swobodnie szczury po kamiennej posadzce, ale nie przejął się zbytnio tym, ponieważ nie przyszedł tutaj na kontrolę czystości. Przy słabo oświetlonym barze stał siwy staruszek i wycierał szkło. Spojrzał spode łba na Malfoy’a kiedy ten zdjął kaptur i odezwał się ochrypłym głosem:
– Co podać?
– Butelkę Ognistej i szklankę – rzucił kilka galeonów. Sybilla u siebie? – zapytał cicho.
– Tak – kiwnął głową barman.
Lucjusz wziął do ręki alkohol oraz szkło do niego i podążył w stronę schodów mieszczących się z boku sali. Szybko wbiegł na górę i zamaszyście zapukał do drzwi. Po chwili usłyszał krótkie „proszę” i wszedł do środka. Trelawney siedziała po turecku na podłodze. Burza włosów była przewiązana czerwoną przepaską. Miała bluzkę w kolorowe kółka i spodnie w pionowe zielono-czerwone paski. Jednym słowem wyglądała jakby przeniosła się o dekadę wstecz. Nawet nie zwróciła uwagi na przybysza. Tkwiła w letargu już dobrych parę minut, gdy czarodzieja zaczęło to irytować.
– Przepraszam, że przeszkadzam, ale mam ważną sprawę do ciebie – odezwał się zdenerwowany. Może Ci zaschło w ustach. Napijesz się Ognistej? – zaproponował.
– Chętnie – obudziła się z hipnozy.
Sama nalała sobie alkoholu do szklanki i wypiła jednym duszkiem. Po czym powtórzyła tą czynność kilka razy.
– W takim razie, czego ode mnie Lucjuszu oczekujesz? – wybełkotała.
– Słyszałem, że przepowiadasz przyszłość. Potrzebuję kilku informacji – powiedział rzeczowo.
– Tak od razu nie dostaję wizji – dolała sobie jeszcze Ognistej.
Po opróżnieniu szklanki Sybilla zachwiała się i opadła na podłogę. Jej ciało opanowały drgawki. Przez jakiś czas rzucała się po dywanie, po czym przemówiła, ale nie swoim głosem:

"Przyjdą takie czasy, kiedy obok Czarnego Pana na tronie zasiądzie kobieta o potężnej mocy. Lord Voldemort znajdzie się pod działaniem jej uroku. Przez tę kobietę zapanuje chaos na świecie. Już nic nie będzie takie samo. Jej moc zdoła pokonać siły ciemności i sprawi, że w końcu zapanuje ład i harmonia, a Czarny Pan zostanie uzdrowiony".

Po wypowiedzeniu tych słów wróżbitka opadła bez sił. Lucjusz Malfoy przez chwilę stał jak słup soli. Kiedy się ocknął, sprawdził czy Sybilla żyje. Żyła. Założył kaptur na głowę i wyszedł cicho z pomieszczenia.
Śmierciożercy nie mieściło się w głowie to, co usłyszał. Jego umysł pracował na najwyższych obrotach. Zastanawiał się, kogo ma dotyczyć ta przepowiednia. I jak szybko się wypełni. Nie mógł z tym długo czekać, bo proroctwo mogło się nawet zaraz spełnić. Teleportował się do willi Czarnego Pana. Tom zaniepokoił się jego przybyciem. Przeprosił Isabelle i poszedł ze swoim sługą do gabinetu. Nawieść o tym, co powiedział mu Malfoy, Voldemort roześmiał się głośnio. Poklepał Śmierciozercę po ramieniu i uspokoił go, że on w takie bajki nie wierzy, bo już ta głupia czarownica raz przepowiedziała mu klęskę, jeszcze nic takiego się nie zdarzyło. Lucjusz wysłuchał swojego Pana, ale w głowie miał już gotowy plan unicestwienia owej kobiety, o której mówiła Sybilla.

*

Severus siedział przy swoim dębowym biurku i sprawdzał pracę szóstoklasistów. Wypracowania z roku na rok były, co raz gorsze. Postawił kilka negatywnych ocen. Przez tych matołów nabawił się migreny. Postanowił, że po przeczytaniu ostatnich wypocin zakończany na dzisiaj. Wziął kartkę i zaczął wertować tekst. To, co tam było zamieszczone przeszło jego najśmielsze oczekiwania. Próbował rozszyfrować, kto kryje się za tą kopalnią informacji zawartą w wypracowaniu. Niestety praca nie była podpisana, chociaż nauczyciel domyślał, do kogo może należeć równe pismo pisane czarnym atramentem. Sophie Thomson – brzmiała mu odpowiedź w uszach. Choć praca nie miała płynności zawierała wiadomości, o których często sam Mistrz Eliksirów nie miał pojęcia. Zastanawiał się nawet czy nie pomóc Sophie w rozwijaniu talentów do eliksirów. Ze spokojnym sercem postawił dziewczynie najwyższą ocenę. Miał już się kłaść spać, kiedy w jego pokoju niespodziewanie pojawił się białowłosy mężczyzna.
– Witaj Severusie! – powiedział, podając mu rękę.
– Witaj Lucjuszu! Co Cię do mnie sprowadza o tej porze? To trochę niebezpieczne żebyś przychodził do szkoły. Mógłby cię ktoś jeszcze zobaczyć – Śmierciożerca wyraził opinię na temat jego wizyty.
– Nie ważne, o której przyszedłem. Severusie musisz mi pomoc. Czarnemu Panu grozi niebezpieczeństwo. Byłem niedawno u Sybilli. Miała wizję.  Mówiła coś o jakieś kobiecie, która ma zasiąść na tronie. Uzdrowieniu naszego Władcy. Nie możemy dopuścić, aby tak się stało. Żadna baba nie stanie na przeszkodzie w dojściu do celu – oświadczył pewnie. Co wiesz na temat Jego przyszłej żony? – zapytał po chwili namysłu.
– Chyba jest rozwódką – odpowiedział zgodnie z prawdą Severus. Ja bym nie wierzył tej starej wariatce i alkoholiczce. Znając ciebie postawiłeś jej Ognistą przed oczami i „poprosiłeś” o wizję. A co masz zamiar zrobić z tą kobietą? – uśmiechnął się ironicznie.
– Jeszcze nie wiem, ale na pewno nie dojdzie do ślubu – oznajmił stanowczo Lucjusz. Czyli mogę liczyć na twoją pomoc? – zapytał.
– Zawsze to jakaś rozrywka nudzi już mnie sprawdzanie prac tych głąbów – odparł. Lucjuszu jestem już zmęczony – po raz kolejny ziewnął.
– Już mnie nie ma. Severusie dziękuję za pomoc. Za niedługo powiem Ci, co wymyśliłem – po tych słowach Malfoy znikł z pokoju Mistrza Eliksirów.

3 komentarze:

  1. Rozdział niebanalny. Zosia wygląda na bardzo mądrą dziewczynę. Ciekawe skąd wzięły się u niej takie zdolności i co z tym wszystkim ma wspólnego jej babcia. Przepowiednia Sybilli daje dużo do myślenia - tą kobietą nie jest Iza, przynajmniej mi się tak wydaje, a raczej Sophie. Sev daje jej najwyższą ocenę? Nie do pomyślenia, Severus zaczyna interesować się swoją uczennicą w niecodzienny sposób :) A w tym wszystkim Malfoy, osobiście go nie lubię; czy on byłby w stanie sprzeciwić się Czarnemu Panu i krzyżować jego plany, nawet dla jego dobra? Wątpię. Ale w końcu to opowiadanie, jesteś autorką i możesz robić z kanonem co tylko chcesz. :) Mi się Twoja wersja podoba, jest ciekawa, pewne elementy fabuły są odpowiednio zaakcentowane, więc tylko gratulować, życzyć weny mi pozostało. Ciepło pozdrawiam!
    U mnie notka w tygodniu, teraz mam ferie i więcej czasu. :)

    ~Merimaat

    OdpowiedzUsuń
  2. super notka.
    już nie mogę doczekać się następnej

    ojj wyobrażam sobie Severusa ziewającego (zaraz bym mu zamknęła buźkę:d)
    ;D

    pisz szybciutko następny rozdział, czekam

    pozdrawiam

    ~panna Rickman

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj! No to się zaczyna mieszać xp i bdb...
    Ciekawe co zrobi szanowny Malfoy i czy przepowiednia się sprawdzi:)
    A teraz mnie załamałaś....odcinki co 3-5tyg?...buu:( i tak długo mam czekać?
    Ehhh....jakie to życie do d...jest. No trudno, będę musiała poczekać, wiadomo nauka najważniejsza xD
    pzdr;*

    ~Dżo

    OdpowiedzUsuń