Słońce
już dawno znajdowało się na nieboskłonie, kiedy Konrad zapukał do pokoju
Sophie. Przez dłuższa chwilę nikt nie odpowiadał. Lokaj zaniepokoił się
milczeniem dziewczyny. Z pewną nieśmiałością otworzył drzwi. Chociaż pracował w
tym domu już dosyć długo i znał różne przyzwyczajenia swojego gospodarza to
obawiał się, co zobaczy, kiedy przestąpi próg pokoju. Jednak jego obawy szybko
się rozwiały. W pomieszczeniu nie zastał nikogo. Łóżko było idealnie posłane, a
zasłony odsłonięte. Na nocnej szafce kamerdyner zauważył kopertę. Wziął ją to
ręki. Na przodzie małymi, prostymi literami widniał napis: DLA TOMA.
*
Mroźne
powietrze przywitało, Sophie kiedy teleportowała się na dworzec. Z nieba
zaczęły lecieć drobniutkie płatki śniegu. Czyżby zima zawitała do deszczowego
Londynu? Dziewczyna sprawdziła rozkład – pociąg do Hogesmeade odjeżdżał chwilę
po ósmej. Skierowała się w stronę peronu 9 i 3/4. Przeszła niezauważona przez
kamienną ścianę i udała się do stojącego nieopodal Expressu Hogwart. Znalazła
wolny przedział. Rozsiadła się wygodnie na całym siedzeniu. Po krótkiej chwili
pociąg ruszył. Przez okno obserwowała zmieniający się krajobraz jesienny w
zimowy. Śnieg z minuty na minutę padał coraz gęściej. Mimowolnie zaczęła myśleć
o wczorajszym zajściu z Tomem. „Nie powinna tak postąpić. Ucieczka nie
rozwiązała jej problemów, ale jeszcze bardziej je zagmatwała. Teraz najlepszym
rozwiązaniem byłoby unikanie wszelkich kontaktów z nim przynajmniej do ślubu”.
Jednak jeszcze z bijącym sercem wspominała jego czuły dotyk, zapach, ciepło.
Troska, jaką otoczył czarownicę podczas wspólnego wieczoru. Cieszyła się z tej
chwili czułości. Wystarczyła jej taka bliskość. Nie pragnęła na razie niczego
więcej. Nie mogła. Przecież za półtora miesiąca miał zostać jej ojczymem. To
było, co najmniej głupie żeby zwracać na siebie jego uwagę. Chciała kiedyś
pokochać jakiegoś chłopaka taka miłością, jaką teraz obdarzyła Toma. Nie
wiadomo skąd przyszedł jej na myśl Mistrz Eliksirów. „To niedorzeczne. Przecież
po pierwsze jest moim nauczycielem, a po drugie nie ma za grosz romantyzmu i
polotu. Ale całuje wspaniale”. Nigdy nie czuła czegoś takiego, gdy ich usta
połączyły się. Do teraz pamiętała smak jego ust. Skarciła się za to, co jeszcze
pomyślała. Postanowiła, że będzie żyć w celibacie.
– Zero
zwracania uwagi na facetów – powiedziała głośno.
*
Konrad
bez większych ceregieli wręczył kopertę Tomowi kopertę, którą znalazł w pokoju
Sophie. Mężczyzna długo wpatrywał się w list. W końcu odprawił lokaja ze
swojego gabinetu i otworzył ją.
Drogi Tomie
Przepraszam za moje zachowanie. Nie powinnam w tej
chwili tak postąpić, ale pozostanie jeszcze,choć przez jedne dzień wiązałoby
się z dużym niebezpieczeństwem, że dojdzie pomiędzy nami do czegoś więcej niż
wczorajszego wieczora. Ucieczka nie jest na pewno dobrym rozwiązaniem, ale na
pewno uchroni nas przed zrobieniem czegoś głupiego.
Mama za bardzo nas kocha...
Sophie
Czarny
Pan był w szoku. Nie spodziewał się, że dziewczyna w ten sposób odczyta jego
zachowanie. Nie planował nawet tego, że pójdzie do niej. To, że tam się znalazł
było przypadkiem. Impulsem. Zobaczył ją samotnie siedzącą przed kominkiem i
zapragnął znaleźć się blisko niej. Niekoniecznie fizycznie, ale psychicznie.
***
Hogwarckie
błonie przykryła kilkucentymetrowa warstwa śniegu. Drzewa zdążyły zgubić
ostatnie liście, a wiatr przybrał ostrzejszy wyraz, aby przygotować ludzi na
nadejście najmroźniejszej pory roku. Jednym słowem listopad pożegnał się zimową
aurą.
Każdy z uczniów, co raz więcej czasu poświęcał na rozmyślania o zbliżających się wielkimi krokami świętach. Powoli w sklepach zaczęło przybywać choinek, ozdób, a w tle leciały świąteczne przeboje.
Każdy z uczniów, co raz więcej czasu poświęcał na rozmyślania o zbliżających się wielkimi krokami świętach. Powoli w sklepach zaczęło przybywać choinek, ozdób, a w tle leciały świąteczne przeboje.
Sophie
jako jedna z nielicznych uczniów nie miała czasu na te pierdoły. Nauka
zajmowała jej prawie cały dzień. Rano zaraz po śniadaniu kierowała się na
zajęcia, a zaraz po ich zakończeniu i odrobieniu lekcji biegła na przygotowania
do konkursu. Spędzała tam długie godziny na ważeniu eliksirów i udoskonalanie
znanych już od wieków na nie. Przez ostatni czas bardzo zżyła się z Snapem.
Poznała jego przyzwyczajenia, humory. Przy bliższym obcowaniu zyskiwał nawet
sporo, ale kiedy Krukonka coś źle zrobiła reagował nerwowo, choć punktów nigdy
nie odbierał. Zdążyła stwierdzić też, że nie miał łatwego życia. Musiała sporo
się natrudzić żeby o czymkolwiek z nim porozmawiać. Widziała również, że się
zmienił. Trochę bardziej dbał o swój wizerunek. Częściej czuła zapach perfum,
zauważała nawet umyte włosy i ciemniejszą karnację. Cieszyła się, że dzięki
niej profesor zmienia się na lepsze. Chociaż chwilami doprowadzał ją do
szewskiej pasji. Zwłaszcza wtedy, kiedy miała dobry humor. Wystarczyło jedno
spojrzenie na naburmuszonego Mistrza Eliksirów, a cała radość z życia ulatywała
gdzieś daleko. Nie inaczej było tym razem. Sophie weszła do gabinetu Nietoperza
nucąc swoją ulubiona piosenkę. Była zadowolona, bo Isabelle wyszła już ze
szpitala i obie kobiety umówiły się w weekend na szukanie ślubnej sukni dla
panny młodej. Dziewczyna miała nadzieję, że wszystko się ułoży i jej mama
będzie szczęśliwa.
– Dobry
wieczór Profesorze. Jestem zwarta i gotowa, aby przyjąć kolejną porcję wiedzy –
przywitała się z uśmiechem.
– Siadaj.
Musimy porozmawiać – głos nauczyciela był zimny.
– Czy coś
się stało? – usiadła na wprost niego.
– Nie. Po
prostu dzisiaj za wiele Ci nie wytłumaczę. Mam ważne spotkanie. Będziesz
musiała sama popracować żeby za dużo nie stracić. Przyślę Ci kilku
„pomocników”, bo mają u mnie szlaban. Nie powiem, że Ci się bardzo przydadzą,
ale zawsze pomyją wszystko po skończonej pracy. Nie powinni sprawić ci
problemu, a jeśli któryś z nich zajdzie ci za skórę możesz odebrać mu punkty.
Pierwszoroczniaki małą wiedzą i wszystkiego się boją możesz to wykorzystać –
uśmiechnął się ironicznie.
– Panie profesorze, ja taka nie jestem. W takim razie nie chce sama pracować. Przyjdę jutro, a z resztą spotkamy się na lekcji – wstała i chciała już wyjść, kiedy poczuła na swoim ramieniu jego dłoń.
– Panie profesorze, ja taka nie jestem. W takim razie nie chce sama pracować. Przyjdę jutro, a z resztą spotkamy się na lekcji – wstała i chciała już wyjść, kiedy poczuła na swoim ramieniu jego dłoń.
Odwróciła
się i spojrzała w jego czarne jak węgiel oczy. Zobaczyła w nich troskę. Chwilę
stali tak w bezruchu. Severus nie mógł się powstrzymać, pochylił się nad nią i
złożył na jej ustach delikatny pocałunek. Gorące wargi zaledwie musnęły jej
usta, a jednak pieszczota wstrząsnęła ją całą. Tak naprawdę coś ich łączyło i w
innych okolicznościach mogło rozwinąć się w niej głębsze uczucie.
– Panie
Profesorze, tak nie można – usta miała zaczerwienione i trochę obolałe.
– Sophie nie ukrywajmy przed sobą, że nic nas nie łączy.
– Sophie nie ukrywajmy przed sobą, że nic nas nie łączy.
– A
łączy? To jakiś chory układ, w który pan profesor chce koniecznie wejść. To
patologia żeby nauczyciel zakochał się w uczennicy! Pan profesor czasu nie ma,
bo miał się udać na jakieś bardzo ważne spotkanie. Do widzenia – prawie wyrwała
się z jego ramion.
Na
korytarzu wpadła na tych nieszczęsnych pierwszoroczniaków, o który wybuchł cały
ten cyrk. Kiedy pojawili się w gabinecie Snape krzyknął zdenerwowany:
–
Wynoście się stąd!
Ach ten Snape!! :):)
OdpowiedzUsuń~XxX,
Powodzenia w maju! Co do notki:świetnie rozegrana akcja z Tomem, Sev trochę ostro zaczyna sobie z nią pogrywać{ale to pewnie zasługa polecenia Toma}. Fajne przemyślenia, opisy.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
~Merimaat
Króciuśko :( Zgłaszam sprzeciw :PPP
OdpowiedzUsuń~Gabe
Normalnie umarłam jak przeczytałam ten rozdział
OdpowiedzUsuńzdecydowanie mój ulubiony:D
Trochę błędów ale da się je przeżyć
Gdybyś tylko widziała moją minę po przeczytaniu, że Sev umył włosy i Tom jest taki nieVoldemortowaty... normalnie genialnie
Zaskoczyłaś mnie tym, że Sophie odrzuciła Severusa a nie na odwrót
pozdrawiam gorąco
~panna Rickman
No, no, no...Snape^^ i wszystko jasne:) Szkoda, że tak króciutko, ale zawsze coś xD Powodzenia na maturze;*
OdpowiedzUsuń~Dżo
Robi się coraz ciekawiej :D przeczytałam wszystkie notatki. Na początku bałam się że będzie to kolejna Mary Sue, ale jednak jakoś z tego wybrnęłaś. Pozdrawiam i czekam na więcej.
OdpowiedzUsuńPS: czy jest możliwośc powiadamiania o notkach? byłabym wdzięczna.
~anabell-severus.blog.onet.p
Sophie zazdrosna o Toma, a Snape'a chce wykorzystać do własnych celów, zemsty na Tomie. Wydaje mi się, że teraz to jego kocha, a nie Nietoperza, którym właściwie jest tylko zauroczona.
OdpowiedzUsuńPodobało mi się: opisy, dialogi - rozpieszczasz czytelników :)
A maturka? Polski podejrzanie łatwy z Panem Tadziem na czele, a rozszerzony WOS trudny, zwłaszcza zadania z 1 arkusza, a reszta w miarę, choć wypracowanie wydawało się łatwe {zobaczymy, co klucz przewiduje}. Mogłam się do niego nie uczyć wcale, a efekt byłby ten sam. A jak u Ciebie?
Pozdrawiam
~Merimaat
Dzięki za dedykacje:) Notka super!! Po pierwsze dlatego że długa, a po drugie, bo taka mroczna xD
OdpowiedzUsuń~Annie
Też zdaję historię, ale rozszerzoną. A Ty na jakim poziomie? W sumie też się boję tego najbardziej, bo tematy z wypracowania mogą być kosmiczne, a Geschichte to rozległa dziedzina. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńmerimaat@onet.eu
Też liczę na łatwy temat, ale na historii nigdy nic nie wiadomo. A studia? Myślę o prawie, ekonomii, historii i archeologii śródziemnomorskiej, ale gdzie mnie poniesie zobaczymy po odbiorze wyników 30 czerwca. :)
OdpowiedzUsuń~Merimaat
No, no
OdpowiedzUsuńfajnie
Sophie podejmuje bardzo dojrzałe decyzje a Sev mści się na niej za odtrącenie
ah no i jak tam matura? podobno polski był łatwy
:)
~panna Rickman
Niemiecki pisałaś? Podziwiam ja w akcie desperacji może wybiorę francuza...
OdpowiedzUsuńGeografii nie trawię po prostu nie cierpię
Z Historią na pewno sobie poradzisz, zdajesz rozszerzenie?
No to pomodlę się za Pannę S :p
jestem pewna, że poradzisz sobie
Ja jeszcze wolę nie myśleć o maturze... choć jest taka jedna szkoła i kierunek o którym cicho marze
no ale może mi się jeszcze odwidzieć
Najgorsze jest to, że za każdym razem pisząc te durne wypracowania nie umiem wkomponować się w klucz:/
~panna Rickman
Witaj. Na początku wypadałoby podziękować za odwiedziny na moim blogu, więc zrobię to: Dziękuję ;D.
OdpowiedzUsuńProsiłaś bym oceniła twoją pracę, a więc mówię szczerze ekspertem nie jestem, ale mnie się podoba. Fajny temat i w ogóle. Nie wiem czemu, ale gdy w jakimś opowiadaniu występuje Snape w dużych ilościach, to ja dostaje głupawki. Śmieszy mnie dosłownie wszystko i we wszystkim doszukuje się podtekstów. Wiem, dziwna jestem.
Czekam na kolejny rozdział. Proszę o info. :P
Z poważaniem
~Sensibility
No, no, no...jak zawsze świetnie^^ I Voldzio jak się fajnie wkurza- normalnie to ubóstwiam:)) Więcej takich poproszę xp
OdpowiedzUsuńSophie sobie niezłe postanowienie na końcu walnęła. Pogratulować xD
Czekam co się dalej wywiąże=]
I więcej takich rozdziałów, proszę ;D
~Dżo
Weszlysmy przez przypadek na twoj blog. Jest naprawde swietny. Dodalysmy Cie do linkow na http://everything-and-nothing-diary.blog.onet.pl ( dopiero zaczynamy). Sorki za byki, ale klawiatura nam sie psuje.
OdpowiedzUsuńPozdro
~Bell i Hidney :D