poniedziałek, 13 sierpnia 2012

XVII

Po powrocie do szkoły Sophie rzuciła się w wir nauki. Rozwiązywała miliony zadań doczytywała do końca książki, które polecił jej Snape. Nareszcie była w swoim żywiole. Nie myślała wreszcie o nurtujących ją problemach. Oddała się temu konkursowi z całego serca. Często też zasypiała nad podręcznikami nie mając siły na położenie się do łóżka.
Codzienne wizyty u Nietoperza trochę ją wykańczały, ale patrzenie na doprowadzonego do granic wytrzymałości Mistrza Eliksirów było bezcenne. Lubiła go denerwować i sprawdzać na ile jej pozwoli. Zgadzał się na dużo.
Chwilami rozmawiali nawet na tematy niezwiązane ze szkołą, ale to były tylko takie małe przerywniki od ciężkiej pracy, którą oboje wykonywali.
Wielkimi krokami nadchodził piątek. Dzień, w którym miało się wszystko wyjaśnić. Czy Sophie dobrze zrobiła zgadzając się na udział w konkursie? Czy była na tyle przygotowana, żeby nie przynieść wstydu Snape’owi i szkole?
Równo o ósmej rano stawiła się w lochach pod gabinetem Nietoperza. Konkurs odbywał się we francuskiej szkole Beauxbatons, dlatego konieczny był wcześniejszy wyjazd. Zapukała pewnie w duże, dębowe drzwi. Po chwili usłyszała głośne „proszę”. Kiedy weszła do środka uderzyło ją mroźne powietrze. Było zimniej niż zwykle, ponieważ w komnacie były otwarte prawie wszystkie okna. „Miłośnik świeżego powietrza” – westchnęła ciężko. Szczelnie otuliła się kołnierzem płaszcza, ponieważ pod spodem miała tylko cienką bluzkę i galowy, szkolny mundurek.
Mężczyzna siedział za swoim biurkiem i zawzięcie coś notował. Srebrzysta stalówka szybko poruszała się po kartce. Ani razu nie spojrzał na dziewczynę. Irytowało ją to, ponieważ w ostatnim czasie przyzwyczaiła się do tego, że podczas wspólnych spotkań cała uwaga Severusa spoczywała właśnie na niej. Cicho chrząknęła. Bez rezultatu.Snape nadal zajęty pisaniem, skupiał wzrok wyłącznie na kartce. Dziewczyna zdobyła się na odwagę i spoczęła naprzeciwko niego.
– Nie pozwoliłem ci usiąść – odezwał się, nie przerywając swojej czynności.
– Ale...
– Nie ma żadnego, ale – spojrzał na nią chłodno.
– Musi Pan Profesor to robić? – spytała z nutką żalu w głosie.
– Nie rozumiem twojego pytania.
– To, że pan Profesor ma uczniów w... nosie. Chce Pan pokazać swoją wyższość nad nami – Sophie niebezpiecznie nachyliła się nad nauczycielem i spojrzała w jego czarne jak noc tęczówki.
Przeszył ją dreszcz, kiedy nietoperz zrobił to samo. Chwilę wpatrywali się w swoje oczy. Mrugnięcie było w tym momencie nie na miejscu. Sophie mocowała się ze swoimi powiekami dosyć długo, ale nie wytrzymała. Zamknęła oczy. W tej samej sekundzie poczuła zimną, kościstą dłoń nauczyciela na swojej ciepłej i miękkiej. Chyba na to czekał. Wpił się w usta dziewczyny. Krukonka, chociaż przestraszona odwzajemniła czułość.
– Panie Profesorze dyrektor... – Mark stanął jak wryty, kiedy ich zobaczył.
Oderwali się od siebie jak oparzeni, ale i tak wyglądało to dwuznacznie.
– Edwards, ty się nigdy nie nauczysz, że trzeba pukać?! Tracisz dwadzieścia punktów i masz zapewniony szlaban do końca miesiąca – Mistrz Eliksirów kipiał ze złości. Sophie, zaczekaj na mnie, zaraz wrócę – rzucił przelotnie spoglądając wrogo na ucznia.
– Czy tobie już w zupełności odbija?! Masz z nim romans, a konkurs to tylko przykrywka do tego? – chłopak zaczął wymachiwać rękami.
– Uspokój się. Co w tym dziwnego, że... a z resztą po co ja ci się tłumaczę nie jesteś moją matką – czarownica nie kryła oburzenia.
– Sophie, to nie jest facet dla ciebie. On w ogóle do nikogo nie pasuje. Pomyśl jak zareagują twoi rodzice nawieść, że ich domniemany, przyszły zięć jest od ciebie ponad dziesięć lat starszy i w dodatku uczy cię w szkole – spojrzał na dziewczynę z troską.
– Mark, daj sobie spokój. To jest moje życie i sama będę wybierać, co jest dla mnie dobre, a co złe. Snape przy bliższym poznaniu na prawdę nie odstrasza, a przyciąga do siebie człowieka. Jeśli piętnujesz mnie za to, że z nim przebywam i próbuje mu pomóc to możesz z łaski swojej przestać być moim przyjacielem – powiedziała Sophie twardo.
Chłopak spojrzał na przyjaciółkę z dezaprobatą, cicho westchnął i wyszedł bez pożegnania. Zaraz za nim pojawił się Snape. Jego twarz jak zwykle nie wyrażała emocji. Spojrzał zimno na Krukonkę tak, że przeszedł ją dreszcz, a przecież jeszcze przed paroma chwilami tak słodko całował jej usta.

***

Madame Maxime jak zwykle wyglądała olśniewająco. Długa, połyskująca w promieniach świec suknia z brązowego jedwabiu idealnie leżała na olbrzymim ciele kobiety. Na szyi miała zawieszony naszyjnik z rubinów. Takie same kamienie ozdabiały uszy wielkoluda.
Pomimo, że Sophie znała dyrektorkę Beauxbatons tylko z opowiadań i „Proroka” to od razu ją polubiła. Kiedy przyszła się z nimi przywitać dziewczynę dopadł lekki strach. Przy jej ponad metru siedemdziesięciu i pięciocentymetrowych szpilkach i trochę wyższym nauczycielu czuła się taka drobniutka przy tej potężnej kobiecie.
Francuski zamek był niewiele mniejszy od Hogwartu. Gotyckie okna wypełnione kolorowymi szybami czy rzeźbione ściany dodawały uroku średniowiecznej budowli. Czarownica rozglądała się dookoła siebie, podziwiając nowości spotkane na swojej drodze. Wszędzie wraz z nią jak wierny pies chodził Mistrz Eliksirów. Nie odstępował jej na krok jakby bał się, że zniknie za rogiem i już nigdy nie powróci. Nie wiedział, co w niego wstąpiło dzisiejszego ranka. Zapragnął pocałować ją i zrobił to. Nawet zbytnio nie musiał się przed tym bronić. Te przygotowania do konkursu sprawiły, że Sophie stała się bardzo bliską mu osobą. Jej talent i zapał do nauki przypominał mu pewną rudowłosą dziewczynę, która ponad dziesięć lat temu zawróciła mu w głowie. Lily Evans brzmiały mu te dwa słowa w uszach.

***

Konkurs miał się rozpocząć równo o godzinie 12 i trwać trzy zegarowe godziny. Sophie uzbrojona w pióro i miała taką nadzieję, że jeszcze w dość sporą dawkę wiedzy ruszyła w stronę czegoś, co przypominało hogwarcką Wielką Salę. Przed aulą czekał na nią Mistrz Eliksirów.
– Jak się czujesz? Boisz się – zapytał tak żeby nie wyglądało, że się martwi o samopoczucie dziewczyny.
– Może trochę. Jestem na czymś takim pierwszy raz. Pewnie zaraz się okaże, że uczyłam się nie tego, co potrzeba i cała pańska praca pójdzie na marne – Krukonka ciężko westchnęła.
– Sophie, daj spokój. Ty też włożyłaś dużo serca w ten konkurs. Głowa do góry poradzisz sobie – Mistrz Eliksirów zdobył się na lekki uśmiech.
– Sophie, czy to naprawdę ty? – dziewczyna usłyszała nagle swoje imię.
– Charlie – rzuciła się na szyję chłopakowi.
– Co ty tutaj robisz? O ile dobrze pamiętam uczyłaś się w domu – jego zielone tęczówki patrzyły na nią ze zdziwieniem.
– Wystąpiły takie małe komplikacje w moim życiu, że znowu mieszkam w Londynie, a właściwie w Hogwarcie. A to jest mój nauczyciel – wskazała na oddalającego się Snape.
– To coś Cię uczy? – spojrzał z kontestacją na nauczyciela.
– Przestań! – prawie krzyknęła na niego. – Ty też bierzesz udział w konkursie?!
– Oczywiście – pokazał rząd białych zębów. – Nie wygrasz ze mną – uśmiechnął się łobuzersko, po czym zaprosił koleżankę do środka.
Dziesięć rzędów ławek stało równo w pomieszczeniu. Sophie po dość długim poszukiwaniu swojego miejsca spoczęła wreszcie na końcu sali. Zaraz potem nadleciały małe elfy, które każdemu uczestnikowi wręczyły po arkuszu konkursowym. Krukonka ze strachem patrzyła na ilość zadań, które miała rozwiązać. Liczba dwieście ją przerastała.
Madame Maxime udzieliła kilka rad piszącym i duży złoty dzwonek obwieścił rozpoczęcie konkursu. Zegar dokładnie wybił południe.
Sophie robiła zadanie za zadaniem. Nie minęła godzina, a arkusz był prawie w całości rozwiązany. Zadania wielokrotnego wyboru przychodziły czarownicy z łatwością. Znała odpowiedź naprawie każde pytanie. Kątem oka widziała jak Charlie też mocuje się z konkursem. Chciała mu zrobić na złość i wyjść wcześniej, ale w tej samej chwili chłopak poniósł się i podszedł do wielkiego biurka, przy którym siedziała komisja konkursowa. Po chwili wyszedł. Dziewczyna dokończyła swój arkusz i również opuściła pomieszczenie po uprzednim oddaniu pracy. Dopiero, gdy wyszła na korytarz odetchnęła z ulgą. Emocje wreszcie opadły. Oparła się o chłodną kamienną ścianę i głęboko oddychała jak po maratonie w piekącym słońcu. Nagle poczuła czyjąś dłoń na swoim ramieniu. Powoli otworzyła oczy. Stał przy niej. On. Severus Snape. Szkolny postrach i Nietoperz w jednym.
– Jak ci poszło? – zapytał z zainteresowaniem.
– Zrobiłam wszystko, ale nie do końca jestem pewna tego, co tam napisałam – westchnęła ciężko.
– Zresztą jak zwykle – uśmiechnął się ironicznie. W twoich wypracowaniach też często odnajduję takie rzeczy, ale w wielu przypadkach jest to trafione w dziesiątkę. Idziemy? – zaproponował nauczyciel.
– Ale gdzie? Musimy poczekać na wyniki – broniła się przed opuszczeniem budynku.
– No właśnie i dlatego muszę cię stąd zabrać, bo inaczej zemdlejesz z niepewności. Chodź! – złapał ją za rękę.
Teleportowali się do małej przytulnej restauracji. W pomieszczeniu panował półmrok. Być może, dlatego, że za oknem mżyło, a niebo przysłonięte szarymi chmurami nie przepuszczało żadnej wiązki słonecznego światła. Zaraz przy wejściu podeszła do nich blond włosa kelnerka.
– W czym mogę pomóc? – powiedziała po francusku.
Snape stał lekko zszokowany, kiedy Sophie rozpoczęła z nią rozmowę. Dziewczyna płynnie mówiła w języku żabojadów. Usiedli w cichym kątku na końcu lokalu.
– Panie Profesorze czy coś się stało? – zapytała niepewnie, kiedy kelnerka odeszła wraz z zamówieniem.
– Skądże. Po prostu bardzo dobrze mówisz po francusku.
– Po części znam ten język, ponieważ mama się tu wychowała. Ja też przez kilka lat tu mieszkałam i zdążyłam załapać podstawy – uśmiechnęła się. A właściwie, po co mnie tu Pan Profesor zabrał? – spojrzała na Nietoperza podejrzliwie.
– Stwierdziłem, że może jesteś głodna.
– Dobrze Pan Profesor pomyślał. Strasznie burczy mi w brzuchu – zarumieniła się.
– Proszę to dla Pani, a to dla Pana – kelnerka postawiła przed nimi dwa talerze z regionalną potrawą. Czy podać jeszcze wino?
– Nie, dziękujemy wystarczy woda.
– Czego jeszcze chciała? Pytała czy jesteśmy razem? – Severus dopytywał się.
– Nie. Zapytała się czy podać nam jeszcze wino, ale odmówiłam. Profesor nie może pić z uczennicą – dziewczyna zaczęła się przeraźliwie śmiać.
– Z czego się śmiejesz?
– Nieważne. Może zacznijmy jeść? – zaproponowała i włożyła do buzi kawałek czegoś, co przypominało naleśnik.
Severus, co chwila patrzył się na jedzącą z apetytem uczennicę. Obserwował ją. Jej usta, oczy, lekko falowane włosy. Ona jedna obdarzyła go sympatią płynącą prosto z serca. Spróbowała zrozumieć jego postępowanie i charakter.
– Nie smakuje, Panu? – z zamyślenia wyrwało go pytanie dziewczyny.
– Pyszne – po raz kolejny uśmiechnął się.

*

Wyniki konkursu ogłoszono trochę po czasie. Sophie nie mogła uwierzyć, że była najlepsza. Zaraz za nią uplasował się Charlie. Kiedy tylko wyszła z auli, w której pisała konkurs od razu rzuciła się na szyje swojemu nauczycielowi i wyszeptała do ucha: „dziękuję”.

***

Po przybyciu do Londynu Krukonka od razu chciała się pochwalić swoimi osiągnięciami. Chociaż Severus odradzał jej wizytę u ojca w Ministerstwie czarownica uparła się, że go odwiedzi. Teleportowali się wprost do holu. Sophie bez trudu odnalazła gabinet Roberta. Jego sekretarki nie było w pobliżu, dlatego tylko delikatnie zapukała do drzwi i od razu weszła. To, co zobaczyła w środku przeraziło ją. Jej ojciec i Tom stali naprzeciw siebie z wyciągniętymi różdżkami. Serce stanęło jej pod gardłem. Nie patrzyła, jakie konsekwencje będzie mieć jej zachowanie. Rzuciła się by ratować ojca i w tym momencie... z którejś różdżki błysnęło zielone światło Avady.

*

Wiem, wiem już nie żyję, ale nie ma to jak niespodziewane przez wszystkich zakończenie:D I teraz wszyscy się będą zastanawiać czy Sophie przeżyje czy nie i o to właśnie mi chodziło^^ Tylko, że o tym napisze w kolejnej notce za jakiś tydzień. A to wszystko przez ZMIERZCH:D
Dedykacja dla Annie za to, że poleciła mi sagę o wampirach:*

23 komentarze:

  1. WoW xD Ale ja wiem, że ona przeżyje!! :) Inaczej być nie może, chyba:) W końcu się pocałowali, jak miło:D A "Zmierzch" jest super!! :):):)

    ~Annie

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie wiem co Ci zrobię za takie zakończenie, ale to nazywa się torturowaniem czytelnika :) a to jest zabronione ;) {żartuję oczywiście}. Rozdział świetny, w pewnych momentach śmiałam się na głos. Bardzo poprawiłam sobie humor tym odcinkiem. Dzięki.
    Ładny szablon, czyta się w nim trochę lepiej niż w poprzednim.
    Taka mała dygresja: jeśli Sophie widziała atakującego Toma jej ojca, to czy będzie dalej chciała, aby jej matka wiązała się z takim draniem? Pewnie masz już jakiś pomysł, ale dla mnie to niejako ślepa uliczka, tym bardziej, że przepowiednia mówiła, że Sophie będzie z Riddle'm na BARDZO bliskiej stopie znajomości, a po zabiciu Roberta to byłoby niemożliwe, chyba, że dziewczyna oberwie zaklęciem zapomnienia. {Ale się rozpisałam}.
    Jestem pod wrażeniem, tysiące słów ciśnie się na język, myśli są chaotyczne {myślę nad tym, co dalej wykombinujesz}. Podsumowując - intrygująco!!!
    Serdecznie pozdrawiam

    ~Merimaat

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak mogłaś! W takim momencie...nieee no! Rozdział świetny^^ Wiedziałam, że wygra ten konkurs xD
    Ale teraz mam tydzień czekać?..Masakra. Ale jeśli to przez "Zmierzch" to jestem w stanie wybaczyć:)) Boska książka i polecam każdemu x)
    No cóż pozdrawiam;* i z niecierpliwością czekam na następną notkę:)

    ~Dżo

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie mogę się doczekać nowej notki:) Ja już przeczytałam całą serie Zmierzchu, jest cudowna.(Bell)
    Pozdro

    ~Bell i Hidney :D

    OdpowiedzUsuń
  5. No nie... nie wierzę...
    jak możesz... przez ciebie nie będę mogła spać

    no ale dobra będę żyć!

    kochany onet poscalał ci tekst i gdzieś tam brakło ci literki... ale przez to zakończenie to normalnie....
    Nie dobra, jak można tak katować czytelników

    czekam, czekam, czekam na nexta

    a przy okazji zapraszam na nowy rozdział u mnie


    ~panna Rickman

    OdpowiedzUsuń
  6. Twój komentarz na moim blogu mnie zasmucił. Jednak nie uważam tak jak ty. Wiesz... istnieje wiele blogów, czy fan ficków gdzie już po pierwszym rozdziale oni się w sobie zakochują i wchodzą do łóżka. To co ja piszę to jest moje i ja będę decydować o tym kiedy, gdzie i co zrobią. Na tym polega pisanie. Nie jestem jakimś orłem w pisaniu, ale też nie glizdą, która nie potrafi nic napisać. Jeśli nie podoba ci się mój styl pisania, trudno, nie czytaj. Ja przeczytałam wszystkie twoje notki i nie skomentowałam ich, ponieważ w pewnym sensie fajnie piszesz, lecz jak dla mnie to jest bez sensu. Ja jednak nie mam zamiaru robić tego co ty, czyli między innymi poniżać cię i wyśmiewać twoje błędy. Nie jestem taka... Powodzenia w dalszej karierze blogowicza Panno S.

    ~Hermi-ona

    OdpowiedzUsuń
  7. Jedyne co mi przychodzi na myśl to : I kill you! xD
    Nie wiem czy wiesz, ale tka się nie robi! Ale ja wiem, że ty nam tego nie zrobisz i Sophie przeżyje. Nie ma innego wyjścia, a poza tym fabuła się tu jeszcze za bardzo nie rozkręciła ;D
    czekam na więcej.


    ~Bóg powieści

    OdpowiedzUsuń
  8. Komentarz troszkę poźno, ale nie miałam czasu wcześniej.
    No dziwne by było gdyby nie wygrała tego konkursu. Rzuciła się Snapowi na szyję ? A wcześniej ten pocałunek? Oj coż to się porobiło...
    No właśnie ciekawa jestem co się stanie z nią. Czy przeżyje? Pisz szybciutko.
    Pozdrawiam [sensibility-love]

    ~Sensibility

    OdpowiedzUsuń
  9. Nawet nie wiesz jak mi się paszcza cieszy:D
    Cudowna notka:)
    dziękuje za dedykacje , święte słowa co do tej ognistej
    normalnie moja ulubiona notka, mam nadzieję, że Sophie szybko wróci do zdrowia i odwdzięczy się Severusowi za jego troskę:P

    pozdrawiam gorąco i czekam z niecierpliwością na następną notkę
    oby była tak samo genialna jak poprzednie


    ~panna Rickman

    OdpowiedzUsuń
  10. W końcu nowa notka!! No proszę Snape taki opiekuńczy, bo że alkoholik to wiadomo xD Może napiszesz coś jeszcze przed moim wyjazdem:) Super!! xD

    ~Annie

    OdpowiedzUsuń
  11. Taaaaaaaak! Notka xd
    Jak zawsze mega^^ tylko szkoda, że krótko:)
    Ale alkoholik ze Snape'a...normalnie AA się kłania ;p
    Czekam na ciąg dalszy:)

    ~Dżo

    OdpowiedzUsuń
  12. H: Nic dodać nic ująć :) Notka jest świetna.Jak mamy być takie dokładne to czasami zapominałaś spacji po kropce, ale kto patrzy na takie szczegóły ;)
    B: Mam nadzieję, że ślub się odbędzie. Czekamy na nową notkę:D

    ~Bell i Hidney

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo ciekawa, a przede wszystkim wzruszająca notka. Sev smutny, Iza nie lepiej, a Tom? Zachowuje się zupełnie niekanonicznie {żarty z Sevem}, ale może to lepiej. Opis odczuć dziewczyny podczas spotkania z babcią był bardzo realistyczny. Nowe umiejętności? Intrygujesz :) Czy Voldemort potraktował Sophie Oblivate? Wątpię czy ona uwierzyłaby, że to jej ojciec chciał zabić Toma.
    Oby wszystkie kolejne notki były pisane pod wpływem takiej weny. :)
    Serdecznie pozdrawiam.

    ~Merimaat

    OdpowiedzUsuń
  14. No fajnie, jednak przeżyła ;) Rozdział bardzo ładny, skłaniający do refleksji... Nie wiem jak ty to robisz, ale twoje rozdziały chce się po prostu czytać. Czekam na coś nowego [sensibility-love]

    ~Sensibility

    OdpowiedzUsuń
  15. Czyżby wielkie nawrócenie SS? :P No i dobrze z resztą :)

    ~bóg powieści

    OdpowiedzUsuń
  16. No, no czyżby Snape ożywił swoją uczennicę?:) Byłoby fajnie bo trochę mi jej brakuje xD Snape jak zwykle niemiły i arogancki - to lubie :D:D:D Dzięki za dedykacje:*

    ~Annie

    OdpowiedzUsuń
  17. Dziękuję Ci za dedykację, a przede wszystkim tak miłe słowa. A rozdział? Nie był wcale zły. Już kilku osobom pisałam, że taki mały zastój jest czasem potrzebny i Tobie powiem, a raczej napiszę to samo. Urzekłaś mnie opisami pomieszczeń i odczuć Sophie, gdy przemieszczała się po kolejnych poziomach swojej podświadomości. Pomysł z Avadą na nią to strzał w dziesiątkę. A gdzież podziewa się "opiekuńczy" Tom? Postawa Seva wobec dziewczyny ukazuje wreszcie jego ludzkie oblicze. Co do Marka, to w życiu bym się czegoś takiego nie spodziewała. Sophie zewsząd otaczają adoratorzy {może poza lokajem Toma} :).
    Serdecznie pozdrawiam.
    P.S Po tym rozdziale nasuwa się myśl, że trzeba doceniać to, co się ma, bo nikt nie zna dnia ani godziny...
    Danke, liebe Panna S. :*

    ~Merimaat

    OdpowiedzUsuń
  18. Mam mieszane uczucia po tej notce. Rozdział XIX...hmm... Sophie w "innym świecie", nie wiedzieć czemu rozwaliło mnie wzruszenie Severusa. Dziwnie się czuję, w sumie trochę pusto mi po tej notce, nie wiem czemu. Może dlatego, że za szybko się skończyła? Nie mam pojęcia co napisać... chyba tylko tyle, że wcale nie było źle jak to skomentowałaś. No ale każdy autor jest co do siebie krytyczny:)
    Pozdrawiam gorąco i czekam na następny rozdział.
    Mam wrażenie, że szykujesz coś specjalnego, no ale poczekamy, zobaczymy.

    ~panna Rickman

    OdpowiedzUsuń
  19. Świetna historia, naprawdę.^^ Czekam na rozwinięcie akcji i liczę na powiadomienie o nowej notce. Pozdrawiam. =*
    darkness-inside-me.blog.onet.pl

    ~AliBell

    OdpowiedzUsuń
  20. .. i jak by tu zacząć? Rozdział ładny, ale rzeczywiście troszkę powiało nudą, nie bierz tego do siebie, bo jak teraz Sevciu zrobił ten eliksirek to już będzie fajnie.
    Na dzisiaj to już chyba tyle ;D Buziole i pisz dalej :*

    ~Sensibility

    OdpowiedzUsuń
  21. Dziękuję i ja również dodaję do linków. Pozdrawiam. =*

    ~AliBell

    OdpowiedzUsuń
  22. Już myślałam, że się obudziła, a tu nic. Mam nadzieję, że ją 'ożywisz', bo bardziej lubię sceny z Sophie, Sevem i Tomem xp
    Rozdział super jak zawsze:)
    Czekam na next^^


    ~Dżo

    OdpowiedzUsuń
  23. B: Mam nadzieję, że w następnej notce odzyska przytomność. Dziwne, że Snape pozwolił siedzieć Markowi u niej. Pozdrawiamy :)


    ~Bell i Hidney

    OdpowiedzUsuń